Jakiś czas temu moja ciocia, która koniecznie chciała sprzedać swoje mieszkanie w Krakowie, postanowiła przeszukać ogłoszenia w gazetach, żeby jakoś samemu natrafić na osobę, która byłaby chętna do kupna jej mieszkania, bo nie chciała zatrudniać w tym celu żadnej firmy, żeby nie tracić niepotrzebnie pieniędzy na prowizję. Poszukiwała więc we wszystkich gazetach aż natrafiła na ogłoszenie, gdzie napisane było szukam mieszkania na sprzedaż kraków i tyle tylko ciocia doczytała. Zadzwoniła więc pod podany numer, i umówiła się z tą osobą. Był to jakiś młody jegomość, który wydawał się być w dobrej finansowej sytuacji, co można było poznać po jego ubraniu. Ciocia powiedziała, że jego ogłoszenie szukam mieszkania na sprzedaż Kraków od razu rzuciło jej się w oczy. Jegomość był bardzo miły i cieszył się z tego, że do niego zadzwoniła. Obejrzał mieszkanie, i spodobało mu się, a gdy ciocia podała mu cenę, za jaką byłaby gotowa odsprzedać mieszkanie, to on nagle zaczął marudzić, zaczął wynajdywać jakieś minusy tego mieszkania, jednym słowem robił wszystko, żeby tylko zaniżyć jego wartość. Na szczęście ciocia po chwili przejrzała na oczy i zorientowała się, że to jakiś cwaniak i pożegnała go.