Nikt nie ma wątpliwości, że osoby pracujące w biurze nie są w stanie przez całe 8 godzin nieustannie wpatrywać się w monitor. Jednocześnie jednak coraz częściej dochodzi do niedopuszczanych nadużyć, polegających na tym, że pracownik w czasie pracy załatwia więcej spraw prywatnych niż służbowych. Dlatego coraz więcej pracodawców decyduje się na to, by na służbowych komputerach zainstalować keylogger, czyli aplikację pozwalającą dokładnie odtworzyć, jakie operacje były wykonywane na klawiaturze komputera w ciągu ostatnich godzin. Prawdopodobieństwo, że pracownik dowie się, iż na jego komputerze cokolwiek zainstalowane jest niewielkie. Pracodawca, który zauważy, że w czasie pracy sprawdzana jest poczta i wysyłane prywatne maile, o czym keylogger poinformuje natychmiast, wyciągnie wobec pracownika konsekwencje. To rozwiązanie powinno być jednak ostatecznością, ponieważ program służy jednocześnie łamaniu haseł. Pracodawca może wiedzieć co jego podwładny robi w godzinach pracy, ale nie powinien czytać jego korespondencji. Korzystanie z keylogger musi być więc ostrożne. Trzeba dowiedzieć się, co robią pracownicy, ale jednocześnie nie naruszać ich prawa do prywatności.